Featured

Sprawozdanie ze wspólnej modlitwy 16 czerwca 2026

 

Kiedy spotykamy się na wspólnej modlitwie w czerwcu, staje przy nas Sługa Boży ks. Jan Marszałek, wpatrzony w Boże Serce, jak kiedyś wpatrywała się w to Serce św. Małgorzata  Maria.  Pamiętamy  go  dobrze  skupionego  i  autentycznie  modlącego  się  z  nami  w  czasie Godziny Świętej. Z jego gestów spełnianych w czasie celebracji Mszy Świętej jaśniało świadectwo wiary w to wszystko co czynił na ołtarzu. To on nas uczył oddania się, poświęcenia się Bożemu Sercu. Ze względu na jego przykład umiłowania Bożego Serca nasze nabożeństwo po Mszy Świętej związaliśmy z nabożeństwem czerwcowym. 
Jak wspominałem w zaproszeniu na dzisiejszy dzień podjęliśmy jeszcze drugi ważny temat do głębokiej refleksji. Jest nim pierwsza rocznica beatyfikacji bł. ks. Michała Rapacza, męczennika systemu komunistycznego, a przede wszystkim przyjaciela naszego ks. Jana Marszałka. Ks. Jan mówił o nim często „Michaś” lub „ks. Michaś”. Znali się od dzieciństwa, bo mieszkali w sąsiednich wioskach i potem uczęszczali do tych samych szkół. Z tego powodu zaprosiliśmy do wspólnej modlitwy ks. dr. hab. Jana Nowaka, postulatora w procesie bł. ks. Michała, a wcześniej już w procesie bł. ks. Władysława Bukowińskiego, apostoła Kazachstanu.  
W swojej homilii podkreślił on rolę chrześcijańskiego przebaczenia w kształtowaniu postawy ucznia Chrystusa. Z jednej strony o tym właśnie była Ewangelia, odczytana tego dnia (Mt 5, 43-48). Z drugiej kaznodzieja ukazał jak właśnie to wezwanie Pana Jezusa do miłości nieprzyjaciół zrealizował w sposób heroiczny bł. ks. Michał Rapacz, a także jak realizował je w swojej posłudze duszpasterskiej i pośród różnych wydarzeniach życia nasz Sługa Boży ks. Jan Marszałek. Kaznodzieja uczynił to w sposób bardzo dla siebie charakterystyczny, czyli z entuzjazmem  i  optymizmem.  Dał  zatem  świadectwo  jak  bardzo  żywy  kontakt  ze  świętymi rozpala chrześcijańską radość w sercu. 
Przy ołtarzu byli jeszcze ks. Krzysztof Dudek SCJ – promotor sprawiedliwości w procesie beatyfikacyjnym i ks. Stanisław Mieszczak SCJ – postulator oraz ks. Jan Gałysa – wikariusz w Łodygowicach. Nie mogło oczywiście zabraknąć Akcji Katolickiej ze sztandarem i posługą w liturgii. W sumie było nas nieco mniej tym razem, ale jak podkreślił kaznodzieja, nie od ilości a od gorliwej modlitwy zależy skutek naszych spotkań modlitewnych. 
Ponieważ ks. Jan Nowak przywiózł ze sobą relikwie ks. Michała Rapacza, dlatego mogliśmy po skończonym nabożeństwie czerwcowym uczcić je przez ucałowanie. Pewnie ks. Jan Marszałek i ks. Michał Rapacz są razem w niebie, ale i tutaj w tym obrzędzie ich przyjaźń została nam nieco przybliżona.

 W procesie beatyfikacyjnym mamy już pewien postęp w tłumaczeniach tekstów zeznań. W sumie jest to w całości dobrze ponad 1000 stron. Praca musi więc iść dalej. Nasi historycy nadal pracują w archiwach i obiecują nam przygotować niedługo ostateczną relację z ich poszukiwań. Jest to też żmudna praca i bardzo odpowiedzialna.  Na koniec naszego modlitewnego spotkania słusznie powiedział ks. Jan Nowak, że najwięcej  w  procesie  beatyfikacyjnym  zależy  jednak  od  nas  wszystkich.  Bardzo  wiele  zależy  od naszej wiary i mądrości. To my nosimy w naszych sercach doświadczenie spotkania ze Sługą Bożym, my odczuwamy klimat jego obecności między nami i my mamy odkrywać znamiona jego  świętości.  Oczywiście,  że do  tego  jest  nam  potrzebne  światło  Ducha  Świętego,  bo  do rozpoznawania spraw Bożych sama refleksja rozumowa nie wystarcza. Koniecznie musimy odkrywać duchowe ślady obecności ks. Jana i dzisiaj, a następnie dzielić się tym doświadczeniem z bliskimi, z osobami które nie znały bezpośrednio naszego wspaniałego kapłana. Najpierw my mamy się przekonać o jego świętości, by potem nasze przekonanie poddać pod osąd Urzędu Nauczycielskiego w Kościele. Również jako wspólnota Kościoła mamy prosić Boga o znak w postaci jakiegoś nadzwyczajnego wydarzenia, czyli o cud. 
Nie ustawajmy więc w modlitwie i w pracy oraz w odkrywaniu tego, co Pan Bóg daje nam przez Sługę Bożego księdza Jana Marszałka. 
 
Serdecznie pozdrawiam w Sercu Jezusa!” 
 
ks. Stanisław Mieszczak SCJ 
postulator 


 


 


 

Homilia wygłoszona przez Księdza Jana Nowaka

 

 

Mamy dwóch przyjaciół Sł. Bożego Jana Marszałka wyświęconego 1932 i bł. Michała Rapacza wyświęconego w 1931 wraz ks. Władysławem Bukowińskim i Piotrem Bańkowskim. Błogosławiony Michał dwa lata temu z był beatyfikowany. Dwaj nasi przyjaciele słowa dzisiejszej ewangelii potrzebowali na każdy dzień jako klucz zrozumienia rzeczywistości w której żyli. One też wyznaczały formy i ducha ich duszpasterskiego działania, obrony nauki Kościoła i życia sakramentalnego. Wszystko to byłoby nie zrozumiałe bez miłości Boga, którą Jezus nam tłumaczy: Słyszeliście, że powiedziano:               nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam

powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych którzy was prześladują tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Te słowa wystarczyły i wystarczą do ich beatyfikacji.

Co oni takiego wielkiego uczynili i jak wypełnili tę ewangelię?

Jako pasterze uczyli miłości nieprzyjaciół, z miłości ku Bogu. Będziesz miłował swego nieprzyjaciela tzn. będziesz bronił swego i jego życia, nie będziesz okłamywał, okradał i będziesz się modlił aby się wróg nawrócił i będziesz przebaczał i to wystarczy do doskonałości którą pokazuje Ojciec w Jezusie. Jako Mesjasz którego władza i faryzeusze i uczeni nie przyjęli i donosili na Niego i szukali sposobności jakby Go nękać, wydać i w końcu zamordować. Tak postępowali z tymi naszymi kapłanami. Oni nie skryli się za innymi. Nie bali się powiedzieć prawdy W Andrychowie jako wikariusz ks. Jan stanął w obronie łudzi których chciełi aresztować, powiedział do gestapo: jako należący do narodu niemieckiego który szczycił się szlachetnością wypuśćcie tych ludzi ponieważ oni są niewinni. Nawet Niemcy byli zdumieni odwagą ks. Jana i wypuścili ich. Trzeba miłować nieprzyjaciół żeby mieć taką odwagę i żeby obronić parafian.

Jak się zachowywał w czasie wojny wobec faszystów nasz bohater ks. Michał? Pierwszym jego zadaniem była obrona wiary i każdego mieszkańca. Troska o tych, którzy potrzebowali materialnej pomocy i tych, których życie było zagrożone. Trzeba było chronić życie sakramentalne, katechezę, spotykać się z katolikami zachowując prawo wojenne i możliwości parafian. Obronić honor Polaka nie wywieszając na plebanii flagi niemieckiej. Mógł iść do Auschwitz ale flagi nie wywiesił. Przyjmować pielgrzymów do Sanktuarium w Płokach, choć za to płacił kary. Wspomóc żywnością partyzantów przebywających w lasach, walczących z hitlerowskim okupantem co zwykle kończyło się śmiercią.

 

Po wojnie następny wróg Kościoła którego istotą była nienawiść do Boga i Kościoła.

Kościół dla komunistów miał być na ich usługach. Zderzył się z systemem nienawiści i nieugięcie nasi kapłani głosili prawdę. Komuniści zaś zarzucali ks. Janowi, że robi zamęt w parafii, zarzucając mu troskę o trzeźwość w parafii. Mówi o alkoholizmie parafian jakby wszyscy byli alkoholikami. Pewna grupa domagała się jego odejścia i wyrzucili go z parafii. Bo wg nich proboszcz miał być na ich usługach i ich słuchać a nie dewotek. To zakłamanie doprowadziło ludzi do demoralizacji tak daleko ze wszystko co wspólne można było kraść. Przyszli złodzieje do ks. Jana, a on im mówi bierzcie co chcecie. Wzięli parę złotych kożuch i wyszli. Ewangeliczna postawa. W stanie wojennym nie wdawał się w kłótnie z władzą, lecz w pomoc rodzinom internowanych. Troska o chorych i potrzebujących to była istota duszpasterstwa.

Wszystkie przeciwności, niedogodności i oszczerstwa ks. Michał znosi, jednak piętnuje, chcąc ratować dusze tych, którzy przychodzą na eucharystię. Cierpiał od tych o których w ogłoszeniach mówił, oni mają wtedy zadowolenie jeśli kapłanowi mogą dokuczyć i z niego się pośmiać. Zaś pamiętajcie, że odwiecznym dążeniem diabła i piekła jest właśnie takie postępowanie, zawsze przepełnione złą wolą. Nie sądźcie, żebym chciał przez to komu dokuczyć, bo zawsze i wszędzie chciałbym się kierować w życiu wyższą zasadą «wszystko zrozumieć, to znaczy wszystko wybaczyć», ale mówię to dlatego, bo mam obowiązek duszpasterski pod każdym względem wszystkich parafian wychowywać i religijnie, i oświatowo, i społecznie". Wiele razy z parafianami którzy niestety opowiadali się po stronie komuny rozmawiał przekonywał i niestety jak stwierdził nie przekonał bo brak było dobrej woli.

Największy sprzeciw wywołuje konsekwentna postawa ks. Michała wobec wymagań stawianych rodzicom chrzestnym: „Żeby uniknąć nieprzyjemności, jak się to zdarzyło w ostatnich czasach, jeszcze raz z naciskiem podkreślam: na chrzestnych ojców do chrztu św. absolutnie nie prosić mi ludzi niepr akty kujących po katolicku, którzy świadomie i dobrowolnie nie przystępują do sakramentów św. i nie wypełniają obowiązku sumienia, jaki nakładają niedziele i święta. Nasza św. wiara i Kościół Chrystusowy - przy udzielaniu sakramentów św. nie potrzebuje posługiwać się takimi dwulicowymi ludźmi, którzy zależnie od okoliczności chcieli by i Bogu i diabłu służyć, byłe tyłko interes szedł. Dziś są tego rodzaju czasy, że każdy musi się śmiało zdeklarować «być, albo nie być», musi się oddzielić plewy od pszenicy ” Kiedy w imię miłości Bożej odsunął od chrztu takiego człowieka, ten mu zagroził że się z nim policzy. Bł. Michał odtąd przygotowywał się na śmierć i powtarzał: choćbym nawet miał trupem paść nie ustąpię, w myśl zasady Chrystusowej „błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości.

W nocy z 11 na 12 maja wtargnęli na plebanię w płotkach: Przyszliśmy po ciebie bo już mamy dość tego co głosisz. Inni księża tego nie głoszą. Musimy cię zlikwidować. Szedł na śmierć ze słowami modlitwy: Boże bądź wola Twoja. Tak miłował nieprzyjaciół wypełniając wolę Ojca.

Po co są święci? Są po to, żeby udowodnić przez męczeństwo, że ewangelia jest możliwa do wypełnienia. Staje przed nami błogosławiony Michał i chce pokazać i powiedzieć. Nie dopuszczajcie do sakramentów tych którzy lekceważą miłość Boga żyją w grzechu i nie nawracają się, choćby wam grozili, że was zniszczą. To dotyczy wiernych, księży, a także biskupów. Równocześnie dopuszczając takich, do sakramentów, którzy się nie nawracają i trwają grzechu robimy im krzywdę i lekceważymy wraz z nimi Sprawiedliwość Bożą i Boże miłosierdzie. Jezusowi chodzi o nawrócenie i zbawienie a nie dokument od chrzestnego i spowiedzi. Dokument jest pomocą by się nawrócić i nie iść do Komunii św. w grzechu. A jeśliby przy tym kłamali to biorą na siebie odpowiedzialność. Rodzice chrzczący dzieci, jeśli wybierają na chrzestnych którzy nie powinni być nimi, popełniają straszny^ grzech. Ludzie ci mówią że odejdą od Kościoła i w ten sposób nas straszą.?^ Oni już są poza Kościołem bo nie chcą się nawrócić. To nie my kierujemy Kościołem, to nie my przebaczamy to Bóg jest miłosierny dla tych którzy wierzą w Niego i nawracają się do Niego. Dziękujemy dziś kochającemu Ojcu, że daje nam przykład ludzi kochających nieprzyjaciół, czyli doskonałych. Módlmy się przez ich wstawiennictwo, abyśmy i my umieli kochać Boga i nieprzyjaciół wierni Kościołow^Clożna podsumować i ukazując w historii Achaba złodzieja i mordercy nieskończone miłosierdzie Boga. Achab przewrotnie porzucił swoje przekonania i czynił to, co złe w oczach Pana, jak nikt wcześniej. Dopiero po napomnieniu Boga, realnie zrozumiał swoje błędy i głęboko ich żałował. Nic więc dziwnego, że dotknęło to serca samego Boga, który zdecydował się wybaczyć i okazać mu łaskę. Dziś, poznając tę historię przez pryzmat Nowego Testamentu, tym bardziej możemy być pewni, że Bóg dostrzega ludzi pragnących nawrócenia ku prawdzie i błogosławi im by wzrastali w Miłości miłosiernej. Tylko tym mówi Bądźcie doskonali jak Ojciec miłosierny. Tak bardzo mało potrzeba do świętości a może aż miłować nieprzyjaciół.