Sprawozdanie z miesięcznicy z 16 grudnia 2024 roku - Homilia 16 grudnia 2024 roku w Łodygowicach

Homilia 16 grudnia 2024 roku

w Łodygowicach

 

Homilia wygłoszona w Łodygowicach w czasie comiesięcznej Mszy Świętej o błogosławieństwo Boże w pracach procesu beatyfikacyjnego przez postulatora księdza Stanisława Mieszczaka SCJ, w poniedziałek 16 grudnia 2024.

 

 

Oto spotykamy się znowu na wspólnej modlitwie o łaskę rozpoznania świętości księdza Jana Marszałka i o błogosławieństwo w dalszych pracach procesu beatyfikacyjnego. Modlimy się w momencie szczególnym. Jest to bowiem czas Adwentu. Czas dany nam przez Boga dla odnowienia naszej postawy chrześcijańskiej, dla rozbudzenia świętego pragnienia obecności Boga Zbawiciela w naszym życiu. Prorocy Starego Testamentu, których słyszymy często w tym czasie, uczą nas oczekiwania na Jego przyjście, tęsknoty za Mesjaszem. Święty Paweł zachęca natomiast, by powstać ze snu, by porzucić uczynki ciemności a przyodziać się w światło łaski. W psalmie śpiewaliśmy dzisiaj: „Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami”. Co składa się zatem na adwentową drogę chrześcijanina, katolika? Posłuchajmy nauczania ks. Jana Marszałka w tym temacie.

Mówimy o przyjściu Mesjasza, Zbawiciela. Ale cóż oznacza jego przyjście? Co znaczy oczekiwanie na Zbawiciela? Przecież nie chodzi jedynie o szopkę, kolędy i czas odpoczynku świątecznego. Tak - to ważny moment w naszych celebracjach adwentowych, bo musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: na kogo my czekamy? Takie pytanie stawiał nam kiedyś w swoich homiliach adwentowych Sługa Boży ks. Jan.

Oczekiwanie na przyjście Zbawiciela, to nie jakieś sentymentalne momenty w życiu naszej wspólnoty chrześcijańskiej. To czas, w którym mamy szansę, by na nowo docenić wielki skarb naszego odkupienia. Syn Boży przychodzi na ten świat aby nas zbawić. Staje się człowiekiem podobnym do nas, choć nie przestaje być Bogiem. Nie przychodzi, aby zaspokoić naszą ciekawość, nie przychodzi aby nas zaszokować swoimi cudami, ale staje obok nas jak brat, aby nas podźwignąć w naszej ludzkiej niedoli. Teksty liturgiczne tych dni mówią nam o przyjściu lekarza. A my potrzebujemy lekarza? Chyba potrzebujemy. Doświadczenie naszego codziennego życia, z jego trudnościami, z naszym przywiązaniem do tego co złe, wymaga od nas głębszej refleksji. Przecież nie potrafimy sami naprawić naszych złych skłonności. Tyle razy już postanawialiśmy poprawę. Nie potrafimy uleczyć naszej natury z przywiązania do złych skłonności. Musimy mieć lekarza. W tym lekarzem może być tylko Boski Lekarz. Jest nim nasz Pan Jezus Chrystus, Jedyny Odkupiciel człowieka.

Jak już pisałem w zaproszeniu na dzisiejszą celebrację, Sługa Boży, ksiądz Jan Marszałek, podejmował ten temat wiele razy w swoich homiliach, chcąc pomóc swoim parafianom jak najowocniej przeżyć ten święty czas.

Ksiądz Jan Marszałek, nawiązując do tekstów słowa Bożego, podkreśla konieczność przywdziania szaty jasności, szaty światła. To dzieje się tylko wtedy, gdy potrafimy otworzyć się i przyjąć łaskę Bożą, która jest nam dana w tym czasie. To łaska obecności Zbawiciela. To z Jego pomocą jesteśmy w stanie wypracować postawę, która pomoże nam szukać bardziej tego co dobre, niż tego co złe. Ksiądz Marszałek przypomina, że w tym świętym czasie łatwiej nam wypracować ważne cnoty dla naszego życia.

Cnota to oczywiście umiejętność, która pozwala nam łatwiej wykonać to co dobre, w przeciwieństwie do złych skłonności naszej natury. Tak zatem ksiądz Marszałek mówi nam o czterech podstawowych cnotach, które są istotne dla naszego życia chrześcijańskiego. Mówi o cnocie roztropności, o cnocie sprawiedliwości, o cnocie męstwa, i o cnocie wstrzemięźliwości. Katechizm nazywa je cnotami kardynalnymi, czyli podstawowymi dla rozwoju naszej osobowości.

Cnota roztropności daje człowiekowi światło i moc rozeznawania wszystkiego w świetle miłości Boga, mówi ksiądz Jan. W wyniku grzechu człowiek jest niejako uśpiony. Łaska Boża pozwala mu spojrzeć w inny sposób na świat, osądzić jego prawdziwe dobra, pogodniej ocenić swoje własne możliwości. To jest właśnie powstanie ze snu, powstanie ze snu grzechu. Współpracując z łaską Bożą człowiek jest w stanie należycie oceniać napotkane trudności i szukać odpowiednich środków do ich rozwiązania.

Innym sposobem powstania ze snu jest wypracowanie cnoty sprawiedliwości. Tak wiele mówi o sprawiedliwości prorok Izajasz w tym świętym czasie Adwentu. Sprawiedliwy nie czyni drugiemu krzywdy, oddaje każdemu co mu się należy. Oddaje także Bogu to, co się Jemu należy. Ta cnota pozwala człowiekowi uznać Boga najwyższym Panem, któremu jedynie należy się chwała i posłuszeństwo. Inne przejawy sprawiedliwości dotyczą życia społecznego, w naszych relacjach do drugiego człowieka. Oddawanie należnego wynagrodzenia tym, którzy wykonują dla nas pracę, okazywania miłości tym którzy nam miłość okazują, okazywanie pomocy tym którzy jej potrzebują. Cnota sprawiedliwości czyni świat nowym. Ile dramatów w historii ludzkości jest spowodowanych przez brak sprawiedliwości ze strony jednostek i całych społeczeństw.

Wielką rolę w budowaniu nowego ładu w społeczeństwie, w oparciu o Ewangelię, spełnia cnota wstrzemięźliwości. Wstrzemięźliwość wprowadza równowagę między odruchami naszej natury, a wymogami naszego ducha. Ksiądz Jan poucza nas, że gdy ciało panuje nad duchem, to i ciało cierpi i duch cierpi. Jakże ważne, by o tym pamiętać. Lekarstwem dla pokonania wygórowanych pragnień naszej natury są akty świadomie podjętej pokuty. Oto dlaczego również w Adwencie konieczne jest podjęcie takich aktów. Świadomych aktów uniżenia się i szukania tego co Boże w naszym życiu. Różne mogą być wymiary tego aktu pokuty. Może to być praca nad własną systematycznością, praca nad nieumiarkowaną tendencją do jedzenia lub do innych używek, pokonywanie uprzedzeń do drugiego człowieka. Wszystko to przyczynia się do umocnienia naszej wolności duchowej i pomaga ukształtować nasze człowieczeństwo na wzór naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest to prawdziwe przygotowanie się na Jego przyjście.

Bardzo ważna jest także cnota męstwa. Cnota męstwa to nie tylko odwaga. Ksiądz Jan uczy nas, że w życiu chrześcijańskim potrzeba cnoty męstwa do podjęcia ważnych i trwałych wysiłków w sferze moralnej. Męstwo pozwoli nam przyjąć nawet cierpienia a nawet śmierć, tak jak było to w życiu świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Oczywiście chodzi tu o podjęcie tego wysiłku dla dobra człowieka, na chwałę Boga, ku pożytkowi społecznemu.

Oto nauczanie Kościoła na te dni. Słowa te padały w naszym kościele z ust Sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Jego gorliwość w ukazywaniu nam drogi do pełni człowieczeństwa i do pełni życia w Chrystusie wyrażała się przede wszystkim w wytrwałym przypominaniu nam fundamentalnych prawd naszego powołania. Dziękujmy Bogu za jego posługę kapłańską i za to, że do dzisiaj troszczy się o naszą wspólnotę. Niech rozpalona na nowo tęsknota za Zbawicielem ożywia nasze przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Amen.