Klimat niedzieli pozwolił nam bardziej uroczyście przeżywać kolejne spotkanie modlitewne z prośbą o błogosławieństwo Boże w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Przyczyniła się do tego także obecność ks. infułata Michała Jagosza, naszego rodaka, który przewodniczył celebracji Eucharystii i wygłosił homilię. Na co dzień mieszka on w Rzymie, przy bazylice Matki Bożej Większej. Jest doktorem teologii. Pracował w duszpasterstwie w różnych parafiach i na Wawelu, potem jako postulator w procesach kilku błogosławionych i świętych, prowadził ośrodek dokumentacji pontyfikatu Jana Pawła II w Rzymie. Pokaźny jest także jego dorobek naukowy w dziedzinie teologii i historii. Ostatnim dowodem jego zainteresowań historycznych jest także publikacja „Z pokolenia na pokolenia” na temat duchowieństwa naszej parafii na przestrzeni dziejów. Przeżywamy bowiem jubileusz 650 lat naszej parafii i zbliżamy się do 300 rocznicy naszego kościoła parafialnego. Ta publikacja jest cenna ze względu bogactwo zawartych tam informacji, ale również ukazuje szeroki kontekst w jakim rozwija się sprawa procesu o świętość Sługi Bożego ks. Jana Marszałka.
To Duch Święty spowodował, swoim boskim natchnieniem, że w Kościele miesiąc listopad rozpoczyna się od spojrzenia w niebo i spotkania z naszymi świętymi Patronami, a potem z troską stajemy przy naszych bliskich zmarłych w czyśćcu, którzy potrzebują naszej pomocy modlitewnej. Czynimy to począwszy od Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, poprzez następne uprzywilejowane dni w tym względzie i tak przez cały listopad. Trzeba nam tę okazję dobrze wykorzystać dla pomocy naszym braciom i dla naszego zbawienia.
Nasza modlitwa tym razem została połączona z nabożeństwem różańcowym. Zaczęliśmy o godzinie 17.00, by po różańcu rozpocząć celebrację Eucharystii, wzywając wstawiennictwa św. Jadwigi Śląskiej, patronki tego dnia oraz św. Jana Pawła II, gdyż w tym dniu przypadała 47 rocznica jego powołania na Stolicę św. Piotra. Jak wiemy, to Jan Paweł II motywował nas do zajęcia się sprawą ks. Marszałka. Po wielekroć razy dawał piękne świadectwo o jego postawie kapłańskiej i posłudze duszpasterskiej. Z pewnością musimy uznać, że to właśnie św. Jan Paweł II przyczynił się w pewien sposób do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego dzisiaj już Sługi Bożego ks. Jana Marszałka.
Początek lat sześćdziesiątych na parafii w Łodygowicach zaznacza się wieloma inicjatywami duszpasterskimi i gospodarczymi. Nasz Sługa Boży ks. Jan Marszalek w kronice parafii wspomina o trudnościach powstałych na skutek wyrzucenia katechezy ze szkoły. Jeszcze do zakończenia roku szkolnego w czerwcu 1961 prowadzono jeszcze katechezę w szkole ale już tylko po lekcjach. O września musiano przenieść nauczanie religii do obiektów parafialnych. W tym celu został przystosowany, odremontowany i umeblowany spichlerz przy budynkach gospodarczych obok plebanii. Trzeba było prace wykonać bardzo szybko i dlatego skutecznie pomagał ks. Marszałkowi ks. Krzysztof Sojka. Ks. Jan napisał o nim: „kapłan uzdolniony, czynny i chętny w załatwianiu różnych spraw gospodarczych”. Pomagał mu także przy pracach remontowych na plebanii. Jednak w sierpniu 1961 roku został przeniesiony do Kóz.
Gdy czyta się kronikę parafii w Łodygowicach z początku lat sześćdziesiątych łatwo zauważyć jeden szczególny temat, do którego wraca nasz Sługa Boży ks. prałat Jan Marszałek. Jest to sprawa II Soboru Watykańskiego, zarówno na etapie przygotowania, jak również w czasie jego trwania.
Oczywiście, Sobór został otwarty w Rzymie 11 października 1962, jednak przeżywała ten moment także każda parafia. A ks. Marszałek podkreśla, że w parafii przed otwarciem Soboru przeprowadzono nowennę do Ducha Świętego, a potem odbyło się czuwanie soborowe, związane u nas z odpustem parafialnym świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza. Ksiądz Jan napisał w kronice: „Już przez cały październik w naukach wzywano wiernych do udziału w Soborze przez modlitwy i ofiary i zobowiązanie do ofiar modlitewnych w intencji Soboru”. Warto tu podkreślić używane wtedy określenie, że te modlitwy i ofiary były sposobem uczestniczenia wiernych w samym Soborze.
Nasza miesięcznica w sierpniu przypadła w sobotę i oczywiście po uroczystości Wniebowzięcia Matki Najświętszej. Musiała zatem wiązać się z modlitwą do Maryi Wniebowziętej. Już od kilku lat przybywa do nas w miesiącu sierpniu pielgrzymka z Bachowic, gdzie swoją posługę duszpasterską pełnił Sługa Boży ks. Jan w latach 1942 – 1951. Grupa liczyła 33 osoby pod przewodnictwem proboszcza ks. Jerzego Skórkiewicza, bardzo wrażliwego na kształtowanie kultu świętych. Swoimi działaniami duszpasterskimi wskazuje nieustannie potrzebę świadomego odkrywania obecności świętych w życiu Kościoła i pośród naszych codziennych trosk. Święci są bowiem prawdziwym bogactwem duchowym naszych wspólnot.
W ramach naszych refleksji o życiu i działalności Sługi Bożego ks. prałata Jana Marszałka wspominałem poprzednio o jego licznych inicjatywach duszpasterskich po powrocie do Łodygowic w marcu 1957 roku. Zresztą gorliwość duszpasterska charakteryzowała go całe życie, więc nie było w tym nic nadzwyczajnego. Tym razem były to inicjatywy, które podjął natychmiast po powrocie do Łodygowic, po czterech latach wygnania. Ponieważ duszpasterstwo w naszej parafii zostało w tym czasie zaniedbane, więc inicjatywy ks. Jana zostały natychmiast dostrzeżone przez parafian z radością. Ale i władze komunistyczne zauważyły ewidentny wpływ działalności ks. Marszałka na życie religijne społeczności parafialnej, bo w raportach służb uważano Łodygowice za „najbardziej sfanatyzowaną religijnie wioskę z całym powiecie”.
Dzień dzisiejszy, święto Matki Bożej Szkaplerznej, to także dzień drugiego odpustu w Krzeczowie, parafii rodzinnej Sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Pierwszy był na św. Wojciecha i drugi obchodzony jest na Matkę Bożą Szkaplerzną. To tam od dzieciństwa ks. Jan kształtował swoją pobożność maryjną, wraz z codziennym śpiewem godzinek w zagrodach, potem w czasie majówek przy kapliczkach, z różańcem w ręku - szczególnie w październiku i nie tylko.
Trudno się dziwić, że tak uformowany związek uczuciowy z Matką Najświętszą prowadził tego kapłana drogami świętości, szczególnego związku z Chrystusem i potem umiał nas zapalać do Jej czci. Bliskość z Maryją zawsze pogłębia bliskość z Jezusem.
Wakacyjny miesiąc lipiec stwarza okazję do dalszej refleksji nad niektórymi wydarzeniami w naszej parafii, które były związane z życiem i posługą duszpasterską Sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Ostatnio koncentrowaliśmy się na roku 1957, kiedy to ks. Marszałek, decyzją ks. biskupa, powrócił do Łodygowic. Rozpoczynał się wtedy szczególny czas przygotowania do Millennium Chrztu Polski i Prymas Wyszyński mądrze prowadził polski Kościół drogami odnowy moralnej. W to dzieło włączył się w pełni ks. Jan na niwie naszej parafii.
Miesiąc czerwiec przywołuje szereg skojarzeń z życiem i posługą Sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Warto o nich wspomnieć przy okazji naszej miesięcznicy. Oczywiście, na pierwszym miejscu pojawia się temat nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, które w życiu ks. Jana odgrywało bardzo ważną rolę. Ono ubogacało jego religijność w młodzieńczych latach, kiedy poświęcano odrodzoną Ojczyznę Bożemu Sercu (1920/1921). W latach formacji seminaryjnej wstąpił wraz z kolegami do Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa (9.02.1928). Jako wikariusz w Poroninie propagował pismo „Posłaniec Serca Jezusowego”. W mrocznych czasach okupacji, gdy pełnił posługę w parafii Bachowice, napisał w kronice, że dzięki Bożemu Sercu „wyszedł na cało” z dochodzenia gestapo o przechowywanie broni. Gdy w latach pięćdziesiątych rozpoczął posługę kapłańską w Łodygowicach odnowę życia religijnego rozpoczął od pierwszych piątków i nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa. I tak było przez całe jego życie kapłańskie. Godzina Święta w pierwszy czwartek i odpowiednie przeżycie pierwszego piątku stanowiło moment centralny każdego miesiąca.