Miesiąc czerwiec przywołuje szereg skojarzeń z życiem i posługą Sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Warto o nich wspomnieć przy okazji naszej miesięcznicy. Oczywiście, na pierwszym miejscu pojawia się temat nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, które w życiu ks. Jana odgrywało bardzo ważną rolę. Ono ubogacało jego religijność w młodzieńczych latach, kiedy poświęcano odrodzoną Ojczyznę Bożemu Sercu (1920/1921). W latach formacji seminaryjnej wstąpił wraz z kolegami do Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa (9.02.1928). Jako wikariusz w Poroninie propagował pismo „Posłaniec Serca Jezusowego”. W mrocznych czasach okupacji, gdy pełnił posługę w parafii Bachowice, napisał w kronice, że dzięki Bożemu Sercu „wyszedł na cało” z dochodzenia gestapo o przechowywanie broni. Gdy w latach pięćdziesiątych rozpoczął posługę kapłańską w Łodygowicach odnowę życia religijnego rozpoczął od pierwszych piątków i nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa. I tak było przez całe jego życie kapłańskie. Godzina Święta w pierwszy czwartek i odpowiednie przeżycie pierwszego piątku stanowiło moment centralny każdego miesiąca.
W czerwcu przypada także rocznica urodzin ks. Jana (8.06.1907) i rocznica jego prymicji, odprawionych w Krzeczowie (20.06.1932). Uroczystość św. Jana Chrzciciela, 24 czerwca, to z kolei dzień imienin ks. Marszałka, które skoncentrowane były przede wszystkim na porannej Mszy Świętej. Warto także pamiętać, że 6 i 7 czerwca 1968 roku nasza parafia przeżywała nawiedzenie Matki Bożej Częstochowskiej w pustych ramach, co zostawiło głęboki ślad w sercach wszystkich. Ks. Jan wracał do tego momentu często, ale widział w nim specjalne działanie łaski Bożej, szczególnie w życiu religijnym parafii i w wielu rodzinach. Dziesięć lat później opisywał te wydarzenia w specjalnym „adresie” złożonym przez delegację na Jasnej Górze.
Zgodnie z zapowiedzią naszej modlitwie przewodniczył ks. kan. Jarosław Fijołek, proboszcz z Pietrzykowic, który odbywał praktykę diakońską w naszej parafii niedługo po śmierci ks. Marszałka. Spotkał się zatem z żywymi jeszcze wspomnieniami dotyczącymi jego osoby. W swojej homilii podkreślił rolę posługi kapłana, która wyraża się przede wszystkim w głoszeniu słowa Bożego, w posłudze sakramentalnej i przede wszystkim w świadectwie codziennego życia i miłości do Chrystusa. Przywołał potrzebę wsłuchania się jeszcze w jego słowa, które rozbrzmiewały z ambony i od ołtarza.
Obok ks. Jarosława przy ołtarzu stanęli także rodacy: ks. dr Tadeusz Mrowiec, proboszcz z Mszany Dolnej, ks. Jacek Wróbel, ks. Marcin Jakubiec, kapelan szpitala w Żywcu. Obecny był także tradycyjnie ks. Krzysztof Dudek SCJ promotor sprawiedliwości w procesie beatyfikacyjnym i ks. Stanisław Mieszczak SCJ postulator. Obowiązki gospodarza pełnił ks. Jan Gałysa, wikariusz naszej parafii.
W procesie beatyfikacyjnym trwają nadal przesłuchania. Odkrywamy coraz to nowe osoby, które dzielą się swoim bogatym doświadczeniem spotkania ks. Marszałka. W ten sposób powstaje coraz pełniejszy obraz tego pasterza. Ważne jest również nasze wspólne wzrastanie w przekonaniu, że Pan Bóg nadal działa przez jego osobę pośród nas. Powołując się na niego w naszych prośbach do Boga o potrzebne łaski sami wzrastamy w wierze i otwieramy się na działanie Ducha Świętego. To jest przejaw tajemnicy obcowania świętych we wspólnocie naszego Kościoła.
Bóg zapłać za Wasze ofiary, składane na konto procesu, do puszek przy kościele i bezpośrednio do postulatora. Dziękuję oddziałowi Akcji Katolickiej za posługę liturgiczną przy naszej celebracji i za troskę o grób ks. Marszałka i innych kapłanów. Dziękuję panu organiście i panu kościelnemu, bo każda miesięcznica wymaga od nich większego zaangażowania. Dziękuję wszystkim obecnym na modlitwie w kościele i tym, którzy łączyli się z nami duchowo.
Niech będzie uwielbiony Bóg we wszystkim, co od Niego otrzymujemy i w tym co podejmujemy na chwałę Jego Imienia.
ks. Stanisław Mieszczak SCJ
postulator
Homilia wygłoszona przez ks. kan. Jarosława Fijołka, proboszcza z Pietrzykowie podczas Mszy św. o błogosławieństwo Boże w prowadzonym procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego ks. Jana Marszałka 16 czerwca 2025 roku.
Moi Drodzy!
Przed Ewangelią słyszeliśmy słowa, które w zasadzie powinny stać się modlitwą codzienną każdego, kto wierzy, kto przynależy do Kościoła, kto Pana Boga czci i szanuje. „ Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich Panie i światłem na mojej ścieżce”... W naszym życiu, życiu wiary wpadło w nasze uszy, w nasze serca wiele słów, sami również wypowiadamy wiele słów. Wpadło wiele słów, które są słowami samego Boga. Najpiękniejsze słowa spisane na tym świecie, to słowa zapisane na kartach Pisma Świętego, bo to dzieło samego Boga spisane przez ludzi.
Chciałoby się, żeby to słowo, które wpada w nasze uszy, nasze serca, było rzeczywiście pochodnią, która oświeci nasza drogę. Byśmy nauczyli się słuchać Boga i wprowadzać to Słowo, które Bóg mówi do nas - w swoje życie. I abyśmy dostrzegali, że w mrokach życia, w tych sytuacjach trudnych i doświadczeniach, które są niejednokrotnie naszym udziałem - to słowo jest światłem, że gdzieś w tym mroku, w tym doświadczeniu pojawia się nagle światło. Jedno słowo, jedno zdanie, które Duch Święty w danym momencie mi podpowie i ono rozjaśni mrok mojego życia.
Niech więc te słowa będą w naszych sercach, na naszych ustach. Panie niech słowo Twoje będzie pochodnią dla moich stóp, bym wiedział i obrał dobry kierunek. Niech będzie światłem na mojej ścieżce, bym w ciemności nie upadł, nie potknął się i nie ucierpiał, choć krzyż jest przecież przypisany każdemu z nas, bo Chrystus mówi - „kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż i niech mnie naśladuje
Dlaczego dzisiaj moi Drodzy o słowie?
To słowo, słowo Boga, przez wiele lat i kapłaństwa, bo przez 57 lat ponad i proboszczowania księdza prałata Jana Marszałka w tej parafii - z tej ambony padało. To było miejsce, w którym ks. prałat przekazywał Słowo dane nam przez Boga. I przekaz był o tyle ważny, że były to czasy, w których Pismo Święte nie było tak dostępne jak dzisiaj. Dziś można kupić Pismo Święte w każdej ilości, w różnych wydaniach, równych tłumaczeniach. Wtedy, słowo które Pan Bóg zapisał na kartach Ewangelii, ludzie słyszeli je przede wszystkim z ambony. Ono miało budować ich życie, wasze życie, jako parafian łodygowickich, waszych przodków, waszych dzieci, wtedy, kiedy z tej ambony słowo padało. I dobrze wiecie, jak wiele dobrego, to słowo w waszym życiu, życiu waszych rodzin, tej parafii dokonało. Jestem przekonany, że wiele razy ks. Prałat przypominał te starotestamentalne słowa — „świętymi bądźcie, bo ja jestem święty”. To jego głoszenie Słowa Bożego w tym kościele, i w wielu innych w których pracował jako kapłan, miało dać przyczynek do tego, by każdy kto słucha, stawał się święty - „świętymi bądźcie, bo ja jestem święty”.
Prałat tą świętość swoją, o którą się modlimy, aby ogłoszono ją uroczyście, rozwijał jako kapłan, przez ponad 57 lat. Wiemy dobrze że ta świętość do której dążył, była w nim od momentu sakramentu chrztu świętego, gdy Pan Bóg oczyścił go z grzechu pierworodnego, pierwszy raz wlał w jego serce łaskę, i on tej łaski nie zmarnował. Dziś w pierwszym czytaniu św. Paweł w liście od Koryntian pisze ” napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej”. On tę łaskę przyjął i wykorzystał możliwie dobrze, po to, by dziś mógł się cieszyć tytułem Sługi Bożego, a ufamy, że i błogosławionego i świętego.
Dążąc do świętości, ks. Prałat przez kilkadziesiąt lat obecności w waszej parafii, w tej parafii - dążył do tego, byście i wy stali się świętymi. - wasi przodkowie, wasze dzieci i wy sami. I on tym swoim życiem, swoim kapłaństwem, to właśnie pokazywał. Bo przecież udzielając Najświętszej Eucharystii kładł w wasze serca Największą Świętość - samego Boga. Wypowiadając słowa „Ja odpuszczam tobie grzechy” w imieniu Chrystusa, wasze serca stawały się świętymi, bez grzechu, bo ten grzech został odpuszczony. Udzielając sakramentu namaszczenia chorych, również prowadził tych, którzy podjęli krzyż, którzy cierpieli, ku świętości. Błogosławiąc małżeństwa, modlił się o to, by były święte. Jego kapłaństwo w waszym życiu, również miało wybrać świętość.
Dzisiaj modlimy się o to, by ta jego świętość została ukazana światu przez akt beatyfikacji. To trudna droga zostać świętym. Szatan zrobi wszystko, byśmy z tej naszej świętości zrezygnowali, byśmy do niej nie dążyli, byśmy utknęli w tym naszym maraźmie, bo trzeba podjąć krzyż, bo trzeba podjąć cierpienie, bo trzeba słuchając pana Boga i jego słów zawartych zwłaszcza w dekalogu niejednokrtnie zrezygnować ze swoich planów, ze swoich ambicji, ze ze swoich zasad. Już coraz częściej można usłyszeć słowa - „nikt mi nie będzie mówił, jak ja mam żyć, a już na pewno nie Pan Bóg”.
Świętość jest trudną drogą, ... ale możliwą dla nas, na wyciągnięcie ręki, bo to my decydujemy, czy chcemy znaleźć się w gronie świętych, czy po drugiej stronie - ludzi grzesznych na wieczność.
Chciejmy dzisiaj podziękować Panu Bogu za dar ks. Jana Marszałka, który swoje kapłaństwo, to posłuszeństwo Bożemu powołaniu, Bożemy Słowu, wykorzystał, by siebie uświęcić, ale również po to, by uświęcić tę społeczność i wszystkie inne wspólnoty w których pracował jako kapłan.
Moi drodzy, kiedy przed trzydziestu laty, przyszedłem tutaj do tej parafii na praktykę diakońską, to jedno z moich zdziwień w tej parafii, było to, ilu z niej pochodzi kapłanów. I kiedy sprawowałem kiedyś Eucharystię, tutaj w tygodniu, każdego dnia było ich kilku. Kiedyś w jednej z rozmów, z jednym z was usłyszałem - „proszę księdza - to jest zasługa księdza Marszałka”.
Jeszcze wtedy nikt nie myślał, żeby rozpocząć jego proces, to było sześć lat po jego śmierci. To on pokazał ideał kapłaństwa i on tym swoim życiem pociągnął wielu do kapłaństwa. Kiedy czytałem życiorys ks. Prałata natknąłem się na fragment telegramu kondolencyjnego, posłanego przez Ojca Świętego Jana Pawła II, z okazji pogrzebu księdza Jana. Papież napisał „polecamy go Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, któremu zaufał z dziecięcym oddaniem, i tę ufność budził w innych Budził w Was. Przeżywamy miesiąc czerwiec, który jest w szczególny sposób poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. 350 lat od objawień św. Małgorzacie Marii Alacoque. W jednym z objawień Pan Jezus powiedział: „dam kapłanom czczącym Moje Serce, łaskę kruszenia najbardziej zatwardziałych serc ” - Jestem przekonany, że ksiądz prałat wiele takich zatwardziałych serc swoją postawą i swoją świętością skruszył. Za to dzisiaj Bogu dziękujemy.
A my pozostajemy, by wypatrywać się w życiorys księdza prałata, dostrzegać to, co może nam, z jego życiorysu, jego życia - pomóc w naszej świętości. I chciejmy też modlić się: „Panie niech Twoje Słowo będzie światłem w moim życiu i na moich drogach” Amen.
ks. Jarosław Fijołek