Featured

Sprawozdanie ze wspólnej modlitwy 16 maja 2026

Wspominanie rocznicy śmierci jest czymś naturalnym dla każdego mądrego człowieka i nie zawsze jest to jedynie przejaw nostalgii czy tęsknoty za kimś, kto odszedł od nas. Dla wierzących jest to natomiast stosowna okazja, by Panu Bogu podziękować za wszystko, co otrzymaliśmy za pośrednictwem naszego zmarłego i prosić o wieczne zbawienie dla niego.

W przypadku rocznicy śmierci naszego Sługi Bożego księdza Jana Marszałka w naszej modlitwie podkreślamy przede wszystkim Boże dary łaski, jakie otrzymaliśmy za pośrednictwem świadectwa jego życia i posługi duszpasterskiej. Świadectwo jego życia wciąż jaśnieje w naszej świadomości, ponieważ odświeżyliśmy je poprzez zeznania tylu świadków w prowadzonym procesie. Wspominając natomiast jego duszpasterskie posługiwanie łatwo dostrzegamy obraz Dobrego Pasterza Jezusa Chrystusa, który w taki sposób troszczy się o nasze rodziny i o naszą parafię. Mądrość okazywana w posłudze duszpasterskiej ks. Jana harmonizowała doskonale z pasterską troską ks. kardynała Stefana Sapiehy i potem z mądrym działaniem ks. kardynała Karola Wojtyły i ks. kardynała Franciszka Macharskiego. Mimo trudnych czasów i ograniczeń potrafili oni razem ukazywać prawdziwe Oblicze Boskiego Mistrza i realizować prawdziwą misję Kościoła w tamtych czasach.

Modlitwie naszej przewodniczył, jak było zapowiedziane, ks. kan. Andrzej Loranc, proboszcz w parafii św. Jakuba w Szczyrku i nasz rodak. W swojej homilii podkreślił dwa ważne aspekty w duchowości ks. Jana, czyli jego przywiązanie do Eucharystii oraz wielką cześć dla Matki Najświętszej. Przywołał nawet przekonanie ks. Jana, że bez umiłowania Matki Bożej trudno jest człowiekowi podążać drogą do zbawienia.

Z okazji 37 rocznicy przejścia ks. Jana do Domu Ojca przy ołtarzu było nas więcej kapłanów, a byli to rodacy ks. Stanisław Wójcik, ks. Jacek Furtak, ks. Tadeusz Cader CSMA, ks. Stanisław Cader, ks. Adam Bożek, a także promotor sprawiedliwości w procesie ks. Krzysztof Dudek SCJ oraz postulator ks. Stanisław Mieszczak SCJ, a także wikariusz ks. Jan Gałysa i oczywiście proboszcz ks. Józef Zajda.

Sprawy procesu toczą się swoim rytmem. Został zaprzysiężony tłumacz przysięgły do przetłumaczenia dokumentów i zeznań. Jest to duża praca, ponad 1000 stron. Cały czas wspieramy tę pracę naszą modlitwą, by udało się jak najlepiej przekazać prawdę tamtych czasów. Naszą wspólną i osobistą modlitwą staramy się także dawać świadectwo o naszym przekonaniu co do świętości ks. Jana. Fama jego świętości niech rozchodzi się w naszych środowiskach. Tak jak kiedyś, gdy był proboszczem i troszczył się o katolickie wychowanie dzieci w naszej parafii, o życie chrześcijańskie w rodziny, różnymi sposobami starał się pomagać pogubionym i uzależnionym, młodym ludziom ukazywał ideał poświęcenia się na służbę dla Pana, troszczył się o chorych i kochał wspólnotę Kościoła świętego, tak dzisiaj pewnie jest nam w stanie skutecznie pomagać nadal, ale prośmy go o tę pomoc. Modlitewna prośba ustanawia pewną więź między nami. Jesteśmy przekonani, że będąc dzisiaj jeszcze bliżej Boskiego Mistrza ks. Jan potrafi lepiej widzieć nasze potrzeby i lepiej im zaradzać.

Dziękuję wszystkim, którzy wspierają dzieło beatyfikacji ks. Jana modlitwą i ofiarami. Dziękuję za waszą obecność na tej wspólnej modlitwie o rozpoznanie znamion świętości ks. Jana i błogosławieństwo Boże w procesie beatyfikacyjnym. W ten sposób świadczymy, kim dla nas jest Sługa Boży. Członkom parafialnego oddziału Akcji Katolickiej dziękuję za troskę o grobowiec księdza Jana i innych kapłanów. Na ręce siostry Elwiry dziękuję wszystkim siostrom zakonnym z naszej parafii, które nie mogą być obecne w czasie naszej modlitwy w Łodygowicach, ale duchowo łączą się z nami i wspierają nas.

Zaangażowanie w podjęte przez nas dzieło jest przejawem naszego zaangażowania w życie Kościoła, który nieustannie odkrywa działanie łaski Bożej. Nie brakuje nam tej łaski. Jeśli odkrywamy to Boże działanie i przyjmujemy jego owoce, to tym bardziej Boże błogosławieństwo będzie spływać w nasze życie osobiste, rodzinne i na naszą parafię. „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię, naszą ziemię”.

 

Serdecznie pozdrawiam!

 

 

ks. Stanisław Mieszczak SCJ
postulator

 


Homilia wygłoszona 16 maja 2026 w Łodygowicach przez ks. Kan. Andrzeja Loranca z okazji 37 rocznicy śmierci i comiesięcznej modlitwy o beatyfikację Sługi Bożego ks. Jana Marszałka.

Czcigodni bracia kapłani, drodzy bracia i siostry!

Rozpoczynamy Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego i widzimy jak apostołowie wpatrywali się w Niebo. Wpatrywali się w Niebo w które odszedł Chrystus. I trzeba było aniołów z Nieba, którzy powiedzieli im, aby szli i głosili Ewangelię, żeby nie tylko stali i wpatrywali się w Niebo, ale żeby wypełniali nakaz, który otrzymali od Chrystusa.

Gromadzimy się dzisiaj w tej świątyni i w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, aby niejako przywołać sobie postać ks. Prałata Jana Marszałka. Myślę, że można powiedzieć, iż nieustannie wpatrywał się w Niebo. Wpatrywał się w Niebo, ale równocześnie twardo stąpał po ziemi. Jeżeli chce nam dziś coś powiedzieć, to chce dziś przypomnieć i o nabożeństwie do Matki Najświętszej. Przeżywamy miesiąc maj, miesiąc najpiękniejszy bo miesiąc poświęcony Matce Najświętszej. Jeżeli nasza droga ma zmierzać do Nieba, to musi być to droga Maryi. Oczywiście to także droga umiłowania Chrystusa i Eucharystii, ale to także droga zawierzenia i nabożeństwa do Matki Najświętszej.

Jest taka książka, napisana wiele lat temu, pod tytułem "47 lat życia". Mówi ona o dwóch osobach, które żyły tyle samo 47 lat. Jeden z nich stał się wielkim świętym, a drugi wielkim zbrodniarzem. Jeden z nich o istnieniu tego drugiego wiedział, a czy wiedział ten drugi o istnieniu tego pierwszego - nie wiemy. Książka mówi o komendancie obozu oświęcimskiego Rudolfie Hoess'ie i świętym Maksymilianie Kolbe. Obydwaj przeżyli tyle samo lat. W tej książce opisany jest moment ich narodzin. Może jest to opis fantazyjny, a może oparty na faktach. Ale jest tam opisany bardzo szczególny moment. Kiedy urodził się Rudolf Hoess rodzina zgromadziła się aby uczcić to narodzenie i oczywiście mówili kim on będzie. Jedni mówili, że będzie adwokatem, inni będzie żołnierzem lub kimś tam jeszcze. A ojciec powiedział - "nie". On będzie księdzem. I drugi obraz: przychodzi na świat Maksymilian Kolbe i rodzina też spekuluje kim będzie w przyszłości. Jedni mówią, że będzie księdzem, a ojciec mówi "nie". Księdzem będzie starszy syn, a on będzie zwykłym robotnikiem, tak jak każdy z nas. Będzie robotnikiem, bo nie stać nas aby dwóch synów wykształcić na kapłanów.

I jeśli patrzymy na życie Rudolfa Hoess'a to jest to życie pobożnego katolika. Widzimy chłopca, który przystępował na I-sze piątki miesiąca, chodził do spowiedzi, do Komunii św., ale nie ma w tym życiorysie Hoess'a elementu pobożności Maryjnej. A kiedy patrzymy na życie św. Maksymiliana, to widzimy, że od samego początku oprócz pobożności Eucharystycznej była wielka miłość do Matki Bożej. Chociażby owo objawienie Matki Bożej, która mówi małemu Maksymilianowi aby wybierał, którą koronę chce otrzymać. Jego umiłowanie Maryi wyrazi się poprzez założenie Milicji Niepokalanej i Niepokalanowa, poprzez głoszenie Maryi na misjach w Japonii, to Rycerz Niepokalanej. A więc w życiu św. Maksymiliana niejako wszystko kręciło się - można tak powiedzieć - wobec miłości i pobożności Maryjnej. I wiemy, że oddaje swoje życie w obozie oświęcimskim w wigilię Wniebowzięcia Matki Bożej na terenie parafii pw. Wniebowzięcia Matki Bożej. Natomiast, wiemy jak skończył Rudolf Hoess. A więc - moi drodzy - w naszym życiu wewnętrznym, naszym życiu duchowym potrzebna jest Eucharystyczność, umiłowanie Chrystusa, ale i umiłowanie Matki Najświętszej.

Na pewno większość z nas wie jak przedstawiany jest św. Jacek. Święty Jacek który w jednej ręce trzyma monstrancję w Najświętszym Sakramentem, a w drugiej figurę Matki Bożej. Tradycja podpowiada, że kiedy napadnięto na kościół w którym pełnił posługę św. Jacek, on zabiera z kościoła, jak to uczyniłby każdy kapłan, Najświętszy Sakrament. Wychodząc z kościoła słyszy jednak głos "Jacku zabierasz Mojego Syna, a Mnie zostawiasz?". Ogląda się i słyszy, że ten głos dotarł od figury Matki Bożej i mówi "Maryjo jakże ja Cię wezmę kiedy figura jest bardzo ciężka, Ty jesteś ciężka". Dzieje się cud i wynosi z łatwością także figurę Matki Bożej. Oto dwa filary pobożności.

I tutaj chciałbym podkreślić ten rys pobożności Maryjnej u Sługi Bożego księdza Prałata Jana. Maryja jest nam dana jako najprostsza i najkrótsza droga do świętości. I wiemy doskonale jak bardzo Maryi zależy na naszym zbawieniu. Wiele - można użyć takiego porównania - dała nam, rzuciła nam kół ratunkowych, abyśmy ratowali się od zła tego świata i grzechu. To jest przecież Szkaplerz, to jest różaniec, to są nabożeństwa ku Jej czci, to są Jej objawienia. Maryja nieustannie wzywa nas do nawrócenia. I wiemy, że w Fatimie żąda modlitwy różańcowej za grzeszników. Pokazuje dzieciom piekło, aby zmobilizować je do pokuty, ale i do modlitwy różańcowej. Kiedy Franciszek prosi Łucję, żeby zapytała się Matki Najświętszej czy pójdzie do Nieba? Matka Boża miała odpowiedzieć "tak, ale wiele różańców musisz jeszcze zmówić". A więc pobożność Maryjna, pobożność z której świat się wyśmiewa. Mówi się kpiąco, że Polacy to tacy Maryjni. Złośliwi mówią, że trzeba zajrzeć do tabernakulum w polskich kościołach, czy tam nie ma przypadkiem Matki Bożej, czy tam jest rzeczywiście Pana Jezus?

Moi drodzy nie ma innej drogi, najkrótszej i najprostszej do zbawienia, jak ta z Matką Najświętszą. Ksiądz Prałat tego nas uczył. Dla niego właśnie ta pobożność. oprócz pobożności Eucharystycznej była bardzo istotna.

I jeżeli mogę jeszcze wspomnieć - może już kiedyś o tym mówiłem - to kiedy myślę o księdzu Prałacie to zawsze widzę go przed tym ołtarzem Matki Bożej Częstochowskiej, gdzie najczęściej odprawiał Mszę świętą. Pamiętam, że rzadko odprawiał przy ołtarzu głównym, ale w tygodniu to był zawsze ołtarz Matki Bożej, a w środę przy ołtarzu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Księża, którzy tu byli również odprawiali nabożeństwa, nowennę do Matki Bożej, ale mnie ona będzie się zawsze kojarzyć z księdzem Prałatem. Gromadził nas na nabożeństwach majowych, na różańcu, chociaż często rozrabialiśmy i nieraz tam interweniował, ale chciał tę pobożność Maryjną wszczepić w nasze serca. Wielką troską otaczał jako dziekan także Sanktuarium Matki Bożej w Rychwałdzie. Prowadził nas do Rychwałdu, zależało mu, aby to sanktuarium się rozwijało, aby kult Matki Bożej rozwijał się wśród nas.

Moi drodzy, kiedy my dzisiaj chcemy iść drogą do Nieba, to w naszej pobożności oprócz Eucharystyczności, spowiedzi, Komunii św. Mszy św. musi być pobożność Maryjna. Musimy w naszym ręku trzymać różaniec i nie bać się tego. Zanim różaniec określono słowem różaniec mówiono, że jest to lina do Nieba, że po tej linie ze studni, z tej głębiny naszego grzechu, trzymając się tej liny możemy dojść do Nieba. I dlatego nie wolno nam się wstydzić pobożności Maryjnej, chociażby niektórzy z niej kpili czy wyśmiewali. To jest właściwa droga, droga o której powinniśmy wiedzieć i dlatego tak ważna jest modlitwa różańcowa. Księdzu Prałatowi zależało również na przyjmowaniu nas do Szkaplerza Świętego. Tak wyrażała się troska duszpasterza o zbawienie swoich parafian, tych za których był odpowiedzialny. Dlatego kiedy my dziś modlimy się o wypełnienie się Woli Bożej to trzeba nam modlić się przez wstawiennictwo Matki Najświętszej. On tam w konfesjonale przed obrazem Matki Bożej kontemplował. Można powiedzieć był takim mistykiem Eucharystii. Po Mszy św. długo się modlił, odprawiał dziękczynienie. Uczył nas: "15 minut po Komunii św. nie wolno wyjść z kościoła, trzeba się modlić". Takie były czasy.

A my dzisiaj? Jak wygląda nasze dziękczynienie? I to nie dotyczy tylko świeckich ale i nas kapłanów. Prałat klęczał tam w konfesjonale i odprawiał dziękczynienie. Trzeba było długo po Mszy św. czekać na niego jeżeli chciało się z nim coś załatwić czy porozmawiać. Wpatrywał się i kontemplował oblicze Matki Najświętszej. Również dla nas jest to droga i też wezwanie, jeżeli chcemy być w Domu Ojca. Domu który przygotował dla nas Chrystus i pierwszy wstąpił do Nieba. Trzeba nam więc iść tymi dwoma drogami: pobożnością Eucharystyczną i pobożnością Maryjną. Amen

 

Źródło: Nasz Czas 21(2026)6-7