Czas teraźniejszy i czas, który minął
zawsze są w czasie przyszłym,
A przeszłość jest zawarta w czasie, który minął.

                Choć czas jest tylko pojęciem, narzędziem pomocniczym, systematyzuje otaczającą nas rzeczywistość. O jego zawodnej niesubstancjalnej naturze

warto jednak pamiętać, szczególnie w kręgu cywilizacji zachodniej, w której odgrywa on wielką rolę, przybierając niekiedy znamiona rzeczywistości. Tą na wskroś ludzką miarą skłonni jesteśmy mierzyć również i to, czego zmierzyć wcale nie można, próbując w ten sposób oswoić to niepojęte, a więc zatrważające.

                Ta refleksja stanowić może dobry punkt wyjścia o śp. ks. Prałacie Janie Marszałku - długoletnim i zasłużonym duszpasterzu parafii Łodygowice, z okazji jego piątej rocznicy śmierci.

                Rola proboszcza w każdej parafii może być analizowana w różnym kontekście, np. w kontekście przepisów prawa kanonicznego, ale i również kontekście określonych warunków społecznych. Stanowisko wymaga od proboszcza nie tylko określonych zachowań, ale i określonej postawy duchowej, gdyż jest on zaangażowany społecznie całą swą osobowością. Jego postawa duchowa jest również społecznie funkcjonalna, jest elementem jego oddziaływania społecznego. O roli proboszcza w parafii decydują dwa elementy; mianowicie, jego autorytet urzędowy oraz jego osobisty charyzmat. Autorytet urzędowy jest więc podstawą społecznej roli proboszcza, ale autorytet osobisty rolę tę w takim stopniu określa i ugruntowuje, że ją w istocie rzeczy praktycznie warunkuje.

                Wyjaśnienia wymaga samo pojęcie autorytetu. Nie należy mieszać pojęcia autorytetu z popularnością, jak czyni to wielu duszpasterzy. Popularność idzie niekiedy w parze z autorytetem, ale może też nie mieć z nim nic wspólnego. Przez popularność rozumiemy życzliwe zainteresowanie, jakie wzbudza dana osoba u swej „publiczności”. Można więc mówić o popularności zarówno prezydenta jak i tancerki kabaretowej lub innej osoby. Z pojęciem natomiast autorytetu łączy się problem władzy.

                Po wstępnych uwagach z konieczności bardzo ogólnie potraktowanych, należy przedstawić meritum zagadnienia.

                Uważam, że postać ks. prałata Jana Marszałka i rolę jaką on odegrał w parafii Łodygowice trzeba rozumieć w powiązaniu z ks. proboszczem Henrykiem Lichoniewiczem, który przed ks. prałatem pełnił obowiązki duszpasterza. Sądzę, że oni się nawzajem uzupełniają i mimo wszystko należy zaliczyć ich do wybitniejszych duszpasterzy z ubiegłego okresu w parafii Łodygowice.

                Czas pracy duszpasterskiej ks. proboszcza Henryka Lichoniewicza przypadł na trudny okres w naszej historii, bo na czas przed II wojną światową, na czas okupacji niemieckiej i na czas po II wojnie światowej - okres PRL. Czas, szczególnie przed II wojną światową, charakteryzował się apostolatem zwanym Akcją Katolicką. Była to forma apostolatu, która zmierzała do ewangelizacji świata, dostosowana do warunków poszczególnych krajów a ukonstytuowana według wytycznych Piusa XI. Charakteryzowała się między innymi różnością organizacji kościelnych. W Polsce istniały różne organizacje kościelne, ale wśród nich były cztery, zwane kolumnami: mianowicie, Katolicki Związek Mężów z siedzibą w Warszawie, Katolicki Związek Kobiet z siedzibą w Krakowie, Katolicki Związek Młodzieży Męskiej i Katolicki Związek Młodzieży Żeńskiej z siedzibą w Poznaniu. Oprócz tych organizacji, były stowarzyszenia pomocnicze Akcji Katolickiej - jak Sodalicja Mariańska, Bractwa, II Zakon, Apostolstwo Modlitwy i Kółka Różańcowe. Akcja Katolicka miała działać na zasadzie otwartej grupy elitarnej. W parafii Łodygowice za kadencji ks. proboszcza H. Lichoniewicza był dobrze postawiony Katolicki Związek Młodzieży Męskiej i Katolicki Związek Młodzieży Żeńskiej, następnie Sodalicja Mariańska, III Zakon i Kółka Różańcowe. Ks. proboszcz Lichoniewicz bardzo aktywnie udzielał się przede wszystkim w Sodalicji Mariańskiej, w III Zakonie i Kółkach Różańcowych, zaś ks. Włodzimierz Kropczyński - wikariusz - wśród młodzieży - KZMM i KZMŻ. Charakterystyczną cechą ks. proboszcza w jego działalności duszpasterskiej był rys nauczyciela wiary i wychowawcy parafian. Był on głosicielem prawdy Bożej, starającym się w jej głoszenie włożyć wszystkie swe umiejętności. Kazania przez niego głoszone były zawsze bardzo ciekawe, interesujące, zmuszające do refleksji. Szczególnie bardzo ciekawe i głębokie w swej treści były kazania pasyjne. Ludność z okolicznych wsi zjeżdżała w okresie Wielkiego Postu do parafii Łodygowice, aby słuchać jego kazań. Z kolei jako konferencjonista - Sodalicji Mariańskiej i młodzieży - bardzo mądrze umiał formować umysły i sposoby postępowania na codzień. Również wielkim powodzeniem cieszyły się jego katechezy. Ks. proboszcz H. Lichoniewicz był wyjątkowo uzdolnionym kaznodzieją, inteligentnym, miał mocny głos - co w tych czasach nie było sprawą obojętną. Był dobrze wykształconym historykiem, nie tylko kościoła, ale znał świetnie historię powszechną, Polski, stąd wiele jego kazań miało charakter historiozoficzny. W ramach organizacji młodzieżowych były różne sekcje, np. KZMM miał sekcję mandolinistów, sekcję teatralną, która wraz z Sodalicją Mariańską organizowała przedstawienia, sekcję sportową - która własnymi siłami przygotowała sobie boiska sportowe na polu plebańskim koło Żylicy (obecny teren boiska sportowego). Była również mocna sekcja gimnastyczna i lekkoatletyczna - „Sokół” przy Garbarni w Łodygowicach. Organizacje te skupiały młodzież, która tam właśnie była wychowywana nie tylko od strony sprawności fizycznej, ale i również od strony duchowej. Młodzież w tych organizacjach poznawała się, bawiła się, tam powstawały przyjaźnie, sympatie, a kiedy przyszedł czas, młodzież ta wstępowała w związki małżeńskie i zakładała rodziny o profilu chrześcijańskim, które były związane z parafią i duszpasterzem. A więc wspólnota parafialna rosła i dojrzewała w atmosferze religijnej. Dla młodzieży ks. wikariusz często organizował wycieczki, które długo pozostawały w pamięci.

                Należy wspomnieć i ten fakt, że ks. proboszcz H. Lichoniewicz położył posadzkę betonową w kościele, podmurował kościół, umocnił mury wokół kościoła i uporządkował plac pod kościołem.

                Praca duszpasterska ks. proboszcza H. Lichoniewicza miała wymiar religijno-społeczny, a kaznodziejstwo oparte na kanwie prawd religijno-moralnych. Był wychowawcą parafian, nauczycielem, który swoim autorytetem umiał stać na straży moralności wszystkich parafian od najmłodszych do najstarszych.

                W innych warunkach społeczno-politycznych prowadził parafię ks. prałat Jan Marszałek. Po 1945 roku z Akcji Katolickiej pozostały jedynie Sodalicja Mariańska - oczywiście nieoficjalnie, III Zakon i Kółka Różańcowe. Członkowie Sodalicji Mariańskiej troszczyły się o upiększanie kościoła parafialnego, o jego czystość, również stroiły żłóbek z okazji Bożego Narodzenia i Grób Pański, a przede wszystkim, wiele z nich prawie codziennie uczestniczyło we Mszy Św. i sądzę, że prowadziły głębsze życie duchowe. Jak ks. proboszcz H. Lichoniewicz był nauczycielem i wychowawcą, to ks. prałat J. Marszałek, był kapłanem - ofiarnikiem, składającym w imieniu parafian, przy ich współudziale i w ich intencji, ofiarę Mszy Św. Stawia to proboszcza w szczególnej pozycji wobec parafian. Kapłan - ofiarnik jest bowiem najbardziej chyba przemawiającym do wyobraźni wiernych obrazem pośrednika między nimi a Bogiem. Ten rys jego działalności był widoczny w pracy duszpasterskiej u Ks. Prałata. Dlatego wierni widzieli proboszcza we wszystkich sytuacjach w perspektywie ołtarza. Perspektywa ołtarza odgrywa zwłaszcza ważną rolę w ocenie kapłana ze strony katolików pogłębionych. Jest to zupełnie naturalne: im większe bowiem jest pogłębienie duchowe wiernych, tym ściślej są oni związani z Eucharystyczną Ofiarą, a w konsekwencji i z kapłanem - ofiarnikiem. Stąd w parafii wzrastała jego rola, bo parafia stawała się religijnie pogłębiona, ale też i wzrastały wymagania wiernych w stosunku do niego, szczególnie chodziło o prawdziwą wewnętrzną świętość. Niewątpliwie należy to uznać za sprawdzian poziomu religijnego parafian. Z funkcją kapłana-ofiarnika łączy się wiele innych obowiązków, ale przede wszystkim na czoło wysuwa się funkcja organizatora kultu religijnego w parafii. W pierwszym rzędzie dotyczy to rzecz jasna kultu publicznego. Za jego kadencji bardzo mocno zostało rozwinięte nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. W pierwszych latach jego duszpasterzowania, kiedy nie było jeszcze Mszy Św. wieczornych, Ks. Prałat już od godz. 5 rano siedział w konfesjonale, służył wiernym i udzielał Komunii Św. parafianom śpieszącym do pociągu i pracy. Oczywiście było to w każdy pierwszy piątek miesiąca. Natomiast w każdy pierwszy czwartek miesiąca były dobrze i ciekawie organizowane Godziny Święte. Za niego również zostało wprowadzone nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Ks. Prałat, jak wiemy, był czcicielem Matki Bożej, co wyraźnie było widoczne podczas nabożeństw majowych i październikowych. Wielką wagę przykładał do misji i rekolekcji parafialnych. Po prostu starał się sprowadzić takich misjonarzy i rekolekcjonistów, którzy potrafią swoimi naukami pogłębić życie duchowe i religijne parafian. Rekolekcjoniści w parafii mieli dobrze przygotowaną glebę pod swoją pracę, dlatego w tak wielu przypadkach rekolekcje były dobrze odprawiane. Widziało się duży wkład pracy ks. proboszcza w przygotowane kazania. Często powtarzał, że w swojej parafii, w której pracuje się długie lata nie łatwo jest tak mówić kazania, aby uniknąć powtórzeń. Dlatego, ile razy któryś z księży rodaków przyjechał na wakacje, zawsze proponował mu wygłoszenie Słowa Bożego, uzasadniając to pożytkiem dla wiernych. Wiele czasu poświęcał katechezie i przykładał do niej dużą wagę. Osobiście przygotowywał dzieci do pierwszej Komunii Świętej, a młodzież ósmej klasy Szkoły Podstawowej - do pójścia w świat. Podobnie czynił z młodzieżą gimnazjalną - maturzystami.

                Trzeba wspomnieć również Ks. Prałata jako spowiednika, który był bardzo wymagającym kierownikiem dusz, prowadzącym je na szczyty doskonałości, ale również bardzo wyrozumiałym i roztropnym. Wielu parafian, którzy rzeczywiście prowadzili głębsze życie duchowe można było widzieć u kratek jego konfesjonału. W okresie reżimu stalinowskiego za swoją zdecydowaną i bezkompromisową postawę, kapłana - duszpasterza, który na względzie miał tylko Boga, został usunięty z parafii w ciągu 24 godzin. Powrócił ponownie do Łodygowic po 1956 roku i dalej prowadził parafię, ale ten fakt podniósł jego prestiż i pozyskał jeszcze większy szacunek wśród parafian, i nie tylko.

                Jednak podstawą autorytetu Ks. Prałata Jana Marszałka była jego osobista świętość - budząca powszechny szacunek, wiedza i rozległe doświadczenie, wypróbowana bezinteresowność, znana dobroć i życzliwość. Nic dziwnego, że za jego pobytu w Łodygowicach było najwięcej w historii parafii powołań do stanu kapłańskiego i zakonnego. Chociaż powołanie jest łaską otrzymaną od Boga, to jednak dużą rolę w jego kształtowaniu odgrywa rodzina katolicka i duszpasterz. Ks. proboszcz w „zdobywaniu powołań” nie stosował żadnych „sztuczek duszpasterskich” (nie było oaz), ale tylko przykładem świętości życia i modlitwy pociągał młodych ludzi do ołtarza i do Boga.

                Zebrane dość chaotycznie wspomnienie na pewno nie oddaje w pełni rzeczywistego obrazu parafii Łodygowice, ale myślę, że przybliżają nam postacie naszych duszpasterzy z ostatnich czasów, którzy swoją osobowością wycisnęli piętno na naszej parafii. Myślę, że należą oni do wybitniejszych Proboszczów, którzy zasłużyli sobie na to, aby dokładniej przedstawić ich pracę i działalność religijno-społeczną w osobnym opracowaniu i to źródłowym, w oparciu o kroniki parafialne oraz wywiady z ludźmi, którzy ich jeszcze pamiętają.

 

Ks. dr Stanisław Więzik, CRL